SYRENA 105 cabrio

Wiatr we włosach... niebo nad głową. Czy takie wrażenia stają się udziałem osób podróżujących Syrenką? Oczywiście że tak, pod warunkiem, że będzie to model cabrio. Fabrycznym konstruktorom być może taki pomysł chodził po głowie. Zważywszy że stworzyli prototyp Syreny Sport, cabrio to pewnie byłby dla nich drobiazg. Niestety ówczesne uwarunkowania polityczne zdecydowanie ograniczały ich możliwości.

            W obecnych czasach, kiedy Syrenki są na wyciągnięcie ręki i osiągalne za przysłowiową złotówkę, każdy przy odrobinie wyobraźni i chęci może stać się użytkownikiem Syreny cabrio. W przypadku prezentowanego na zdjęciu egzemplarza od pomysłu do realizacji minął zaledwie miesiąc. Faktem jest, że "dawca" był w doskonałym stanie technicznym. Niemniej jednak, oprócz prac blacharskich (polegających na odcięciu dachu) oraz lakierniczych, należało wykonać jeszcze stelaż pod składany dach. Ponadto Syrenka otrzymała nową tapicerkę i dach. W tym wypadku skorzystano z usługi firmy zewnętrznej. Kosmetyczne zabiegi dopełniły całości, a efekt widać na zdjęciach.

            Cały ten pośpiech był spowodowany weselem córki właściciela Syrenki. Planowany był przejazd pary młodej samochodem, który czekał na skrzynię biegów płynącą statkiem z USA. Buick Super z roku 1958 czekał na nią już od dłuższego czasu i terminy były mocno napięte. Syrenka była samochodem rezerwowym. Jak się później okazało, z zamontowaniem skrzyni zdążono na dwa dni przed ślubem i owa młoda para pojechała do ślubu Buickiem. Niemniej Syrenka cabrio, wraz z kilkoma innymi zabytkowymi pojazdami z tej samej stajni, dumnie prezentowała się w orszaku weselnym. Przyjaciele rodziny, którzy wcześniej wyrazili chęć przejazdu tym samochodem, odpowiednio się do tego przygotowali, zakładając stosowne do kabrioletu stroje. Na szczęście pogoda dopisała. Biorąc pod uwagę fakt, że sami byli kiedyś właścicielami poczciwej Syrenki, była to dla nich również przejażdżka sentymentalna.